Ustawka z Blaszkami, łzy w piasku i… After Party, czyli Plaża Open on tour! (Zamość)

Zawsze uważałem, że cytuję: „Tylko wariaci są coś warci”. Po zmaganiach Plaży Open w urokliwym Zamościu, twierdzy bardzo otwartej siatkarsko mogę to powiedzenie tylko potwierdzić. 12 godzin jazdy, w sumie tylko dwie przesiadki (w Toruniu, a potem w Warszawie) były niczym w porównaniu z tym, co przeżyłem w zamojskiej perle renesansu. Za co zresztą bardzo dziękuję zawodniczkom, zawodnikom, bardzo przychylnym gospodarzom miasta, wolontariuszom, a no i oczywiście Plaża Open Team!

Zresztą Zamość, to zawsze zawody, które nie schodzą absolutnie z pewnego, dawno już określonego poziomu sportowego, ale i organizacyjnego. Nie każde miasto jest otwarte na „coś” więcej niż minimum turniejowej pomocy. Możemy się oczywiście oszukiwać, ale po co?  Wracając do sportu, to na Rynku Wielkim, jak i na obiektach OSiRu doszło do kilku niespodzianek. Tatarkowo – Cebitowa para Saad/Błasiak do samego końca musiała walczyć o półfinał (grając jeszcze niedzielnym rankiem), jednak kto rano wstaje, ale o tym później. Bardzo pozytywnie pokazały się popularne „Mamuśki”. Duet Fit&Easy Team – Tokarska/Tylutki charakterne mamy do końca biły się o medale. Zabrakło bardzo, bardzo niewiele. Niespodzianka to też brak na „na pudle” Sandry oraz Magdy z Blachotrapez AZS UJ BV team. Patrząc na wcześniejsze turnieje, to pewnie wypadek przy pracy. Z popularnymi „Blaszkami” ustawiłem się na wywiad w sobotę rano, potem wieczorem. Wiadomo, bo grają. Liczyłem (po cichu), że zostaną w niedzielę, a tymczasem wywiad dla Plaża Open zrobimy, ale już w Łodzi. Trudno. Nic nie szkodzi. Wiem, że na dobre rzeczy trzeba poczekać (uśmiech)

 

Głowne - tekst plaża open

W tym sezonie aż do Zamościa, w cieniu były młode Tatarki, czyli Natalia Gruszczyńska oraz Agnieszka Adamek, które  po „czwórce” nad Bałtykiem w drugiej odsłonie naszego cyklu „odpaliły”! Awansując do ścisłego finału, gdzie mogły po raz pierwszy w życiu zaprezentować się kibicom i telewidzom TVP Sport, partnera medialnego naszego plażowego cyklu. Finał już bez niespodzianki. Końcowy sukces pary Saad/Błasiak. Aga i Natka drugą lokalizację cyklu Plaża Open opuszczają z medalami, nagrodami. Z bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Pozostawiając po sobie jednak bardzo dobre wrażenie. I moje łzy (!) Chyba pierwsze od pamiętnego dla mnie osobiście srebra Mistrzostw Polski we Wrześni para Martyna Wardak/Kasia Kociołek. Jestem bardzo sentymentalny, żyję plażówką, występami Tatarków. Czasem widać, że za bardzo. Mam jednak nadzieję, że dziewczyny (najlepiej wszystkie!) rozumieją mnie i akceptują moją osobę także pod względem emocjonalnym. Chcę, żeby czuły się wyjątkowe, bo po prostu takie są… I już! Zresztą, jak cały ten plażowy sympatyczny, uśmiechnięty „cyrk” (śmiech).

 

Foto Koniec tekstu Plaża Open Zamość

After Party było Godne! Chodzi jednak o imprezę integracyjną włodarzy miasta, zawodniczek oraz zawodników, partnerów medialnych, sponsorów, a nie jak dopytywała nas większość mieszkańców, czy zgromadzonych na obiektach turniejowych ludzi, koncert popularnej grupy disco polo i dance. Jak widać na tym przykładzie After Party może mieć wiele znaczeń…

Do zobaczenia w Łodzi, gdzie na dniach dopłynie cykl sponsorowany przez Lotto, Martes Sport oraz Aqua Wave. Widzimy się co prawda w Łodzi, ale jak najbardziej na piasku! Dzięki, że przeczytaliście do końca. Kłaniam się Wam po raz kolejny nisko. Poniżej nie zdjęcia Kamilo Pastusiaka, któremu przy okazji dziękuję za ostatnią miłą współpracę, a moje prywatne. Pochwalę się, bo mam czym!

Łukasz Klin, Plaża Open   

Zdjęcia: Łukasz Klin, Archiwum Prywatne