Sandra Szychowska i Magdalena Rapacz-Matras: pomaganie jest po prostu fajne

DSC_6519
– Możemy tylko mieć nadzieję, że cykl Plaża Open za jakiś czas zagości także w największych miastach w Polsce. Zdając sobie sprawę, że nie wszystko zależy od samych organizatorów, ale również, a może i przede wszystkim od infrastruktury, przychylności lokalnych włodarzy. Turniej np. w Warszawie, albo Krakowie, to byłaby kapitalna sprawa. Dobra reklama także dla samej inicjatywy jaką jest Plaża Open – dzielą się z nami swoją opinią popularne Blaszki, czyli para BV Blachotrapez Uniwersytetu Jagielońskiego, Sandra Szychowska i Magdalena Rapacz Matras. Zapraszamy do lektury!

Łukasz Klin: Dziewczyny na początku pytanie – w czym tkwi sekret dobrej formy popularnych Blaszek?

Sandra Szychowska: – Nie wiem, czy mamy dobrą formę. Nasza taktyka jest bardzo prosta, bo staramy się popełniać, jak najmniej błędów się tylko da. Chodzi o błędy własne oczywiście. Każdy turniej jaki gramy, traktujemy jako doskonałą formę przygotowania się do finałów Mistrzostw Polski, które w tym roku odbędą się w Mysłowicach. Jak widać różnie to wychodzi, ale najważniejsze, że wyciągamy szybko wnioski, no i na maksa staramy się wykonać taktykę założonę przez naszego trenera.

A kto rządzi na boisku w ekipie Blachotrapez UJ Team? Pytam, bo Ty Magda, kiedyś sama powiedziałaś: U Nas kasę trzyma księgowa, czyli ja…

Magdalena Rapacz – Matras: – Na boisku, a raczej piasku jest różnie, bo to tak naprawdę zależy od tego jaki mamy akurat dzień. Kobieta zmienną jest (uśmiech). Wszelkie sprawy taktyki, zmian w naszej grze dyskutujemy między sobą, jak i naszym trenerem. Ja Sandi na boisku podpowiadam między innymi w kwestiach ustawienia lub wiatru, który bardzo często miesza szyki najlepszym.

Trener Zenon Matras oraz Wasz IT Support (Michał Szychowski), jako bardzo spokojne osoby nie mają z Wami chyba łatwo?

Sandra Szychowska: – Wiesz co? Ja nie wiem, czy oni do końca są tak spokojni. Każdy z nich wewnętrznie, bardzo mocno to przeżywa. Czasami ciężko jest im popatrzeć na nas w rolach męża i męża na naszą grę. Oni bardzo dużo od nas wymagają. Zresztą podobnie, jak my same. Jesteśmy im też bardzo wdzięczne za to, że w nas wierzą, że zdają sobie sprawę z tego iż jesteśmy w stanie dzięki ciężkiej pracy podnosić swoje sportowe możliwości.

Sandra opowiadaj proszę, jak tam Twoja/Wasza karetka #Biegnijnaratunek? Jak można pomóc tak w skrócie…

Sandra Szychowska: – Jedziemy, gdzie się da, no i jak się da. Jak widzisz jeździmy z naszą akcją #Biegnijnaratunek po każdym mieście cyklu Plaża Open. Byłyśmy z nią w Rybniku, w Łodzi, a także podczas finału cyklu Plaża Open 2017 w Białymstoku. Pchamy karetkę dalej, ale i jak najdalej się da. Organizujemy tą akcję wraz z Fundacją TESCO, a jej wielki finał w postaci biegu zaplanowany jest na 26 sierpnia (sobota) w Krakowie. Celem całej akcji jest zbiórka funduszy na zakup karetki dla wcześniaków. Jest, będzie to specjalistyczna karetka, która ma służyć dzieciom ze Szpitala Uniwersyteckiego.

Można Wam pomagać w #Biegnijnaratunek nie tylko do wspomnianego 26 sierpnia (sobota)…

– Finał jest w sierpniu, oczywiście. Chcemy, by akcja stopniowo, ale cały czas się rozwijała, a ta karetka z #Biegnijnaratunek ma być tylko takim symbolem całego pomysłu. Na dzień dzisiejszy takiego wsparcia potrzebuje Kraków, ale nie jest powiedziane, że w żadnym innym mieście taki sprzęt się nie przyda.

Magdo teraz przejdę do Ciebie, bo wspomniałaś, że pomagasz Sandi m.in. na boisku w kwestiach wiatru, to pytanie będzie w sam raz myślę (uśmiech). W jakich warunkach lubicie grać najbardziej?

Generalnie po prostu lubię słońce. Choć czasami na turniejach, jak sam doskonale wiesz, pamiętasz, pogoda przechodzi samą siebie (uśmiech). Słońce może być, z deszczem jesteśmy zdecydowane na nie. Jeśli chodzi o wiatr, czy wiatry to zależy, po której stronie akurat wieje. Jeśli wiatr nam w danej chwili pomaga to jest ok (uśmiech).

Jak oceniacie cykl Plaża Open? Marcinowie – Strządała oraz Prus, oczywiście wraz z ekipą idą w dobrą stronę?

Magda Rapacz Matras – To ja sobie pozwolę powiedzieć trochę więcej, bo pamiętam jak grałam na jego takich jeszcze pierwszych turniejach zupełnie amatorskich. Marcin naprawdę od tego czasu naprawdę przeszedł krok milowy w tym co robi. Fajnie, że gdzieś tam na swojej drodze spotkał jeszcze Marcina Prusa, bo ma dobrego partnera w swoich działaniach. Super, że od tego roku Plaża Open, to turnieje trzygwiazdkowe także dla kobiet. Dzięki temu możemy rywalizować w naprawdę mocno obsadzonych turniejach u siebie w kraju. Podziwiam i szanuję chłopaków za to co dla nas wszystkich robią…

*Po chwili naszej rozmowie przysłuchuje się strojący przy barze i zamawiający dwie kawy Marcin Prus, dyrektor sportowy cyklu Plaża Open, który się uśmiechał i rozpraszał trochę nasze rozmówczynie

Magda Rapacz – Matras: Marcinku, słodzę Ci teraz, bardzo Ci słodzę (śmiech). Nie przeszkadzaj nam teraz, proszę…

Marcin Prus: – A to rzeczywiście… Jak tak słodzisz to zapewniam, że wkrótce Ci oddam (śmiech).

Magda Rapacz Matras: – Wracając do rozmowy i pytania. Plaża Open miała różne okresy. Był też taki trudny moment, gdzie zawodnicy, jak i organizatorzy mięli względem siebie bardzo dużo uwag, czy pretensji. Każda strona w pewnej chwili sobie coś dokładała. Chwilami było naprawdę ciężko. Cieszę się, że Marcinowie mimo tego podtrzymali cały ten cykl, i co więcej rozwijają go jeszcze mocniej.

A tak szczerze, co byś zmieniła – zmieniły w naszym cyklu tak swoim okiem? Pytam w kontekście na teraz, ale i na lata…

Sandra Szychowska: Wiesz co? Ja nie wiem, czy jestem akurat dobrą adresatką twojego pytania. Mówię to tobie z prostego względu – drugi rok gram w plażówkę. Wciąż wielu aspektom, turniejom się przyglądam. Również interesuje mnie strona organizacyjna. Ze swojej strony powiem, że chciałabym bardzo, by takich turniejów było robionych więcej, by było więcej grania, bo my jako zawodniczki jesteśmy po prostu głodne rywalizacji. Fajnie, gdyby sezon się wcześniej zaczynał i powiedźmy trwał do końca sierpnia. Im więcej gry, to z turnieju na turniej człowiek się lepiej prezentuje w tych swoich imprezach docelowych.

Magda Rapacz Matras: – Możemy tylko mieć nadzieję, że cykl Plaża Open za jakiś czas zagości także w największych miastach w Polsce. Zdając sobie sprawę, że nie wszystko zależy od samych organizatorów, ale również, a może i przede wszystkim od infrastruktury, przychylności lokalnych włodarzy. Turniej np. w Warszawie, albo w Krakowie, to byłaby kapitalna sprawa. Dobra reklama także dla samej inicjatywy jaką jest Plaża Open. Duże miasta to duża przestrzeń, ogrom turystów i myślę, że byłoby też dużo kibiców.

Macie jakąś swoją wymarzoną lokalizację turnieju Plaża Open?

– Kraków zdecydowanie i bez zastanowienia – odpowiadają praktycznie chórem dziewczęta.

Magda: Mamy tam swoje podwórko, tam żyjemy. Jest sporo rodziny i naszych przyjaciół.

Sandra: Nie zapominaj Magda, że w Krakowie jest też nasz AZS, nasz kochany Uniwersytet Jagieloński…

Powiedźcie proszę tak powoli podsumowując naszą rozmowę, trochę więcej o sobie? Zastrzegam, że niekoniecznie z siatkarskiej strony?

Magda: – Jeśli ktoś się zastanawia, czy warto wierzyć w siłę swoich marzeń to ja powiem zdecydowanie, że warto, bo sama jestem doskonałym tego dowodem! Ja jeszcze parę lat temu naprawdę nie myślałam, że znajdę sponsora, że znajdę taką partnerką, jak Sandi z którą tak świetnie będę się czuć na boisku. Wyniki też są super i to mimo tego, że pracuję na pełnym etacie, jestem księgową, no i każdy sobie pewnie pomyśli, że klepie arkusze i nic poza tym to magę wykonywać swoją pasję. Mam nadzieje, że każdy kto będzie czytał ten wywiad uwierzy w swoje marzenia, bo warto je próbować spełniać.

Poza tym co jeszcze… polecam się jako księgowa to na pewno. Urządzamy się na nowo z mężem w Krakowie. Marzy nam się, by mieć w domu małego pieska, a tak już zupełnie na koniec. Polecam siatkówkę plażową, bo to jest piękny sport. Polecam do kibicowania, a jak ktoś ma siły oraz chęci do czynnego jej uprawiania.

Sandra: Madzia na pewno bardzo dobrze liczy, i ja nie będę tutaj wchodzić w jej kompetencje. Na pewno pierwszą rzeczą jaką teraz zrobię, to prześlę wielkie pozdrowienia dla moich kochanych przyjaciół z Agencji Marketingowej NOTJUSTSHOP! Byli bardzo zasmuceni, gdy wygrałam turniej w Gdańsku i nawet słowa o nich nie wspomniałam. Wybaczcie mi, ale dlatego dzisiaj jesteście na pierwszym miejscu. To są osoby pozytywnie zakręcone, z którymi świetnie się współpracuje. NOTJUSTSHOP – to praca w której się bardzo dobrze odnajduję. Ja wszystko staram się robić z sercem, pasją, to zawsze wróci. Oczywiście jeśli jest to takie prawdziwe.

A skąd u Ciebie takie zamiłowanie do pomagania, akcji charytatywnych?

Ja jestem taką ogólnie urodzoną organizatorką. Uwielbiam organizować różne akcje, eventy, brać udział w różnych akcjach. Jeśli jestem do nich jak najbardziej przekonana. Ewentualnie jeśli coś sama współogranizuje, i wiem, że faktycznie np. te wszystkie pieniążki idą na zakup tej karetki. Byłam w szpitalu, widziałam się z tymi dziećmi, bo organizowaliśmy dla nich warsztaty plastyczne. Taka karetka, to nie jest zwykła karetka, ale taka, którą dzieci chciałby mieć, jaką sobie wyobrażają, to dzieci wyznaczyły nam kierunek w którym mamy iść. Ja się w tym odnajduję i polecam ludziom, bo naprawdę pomaganie jest po prostu fajne! Warto pomagać! Polecam – Sandra Szychowska (śmiech)

Sandra: Na koniec ja dodam coś od siebie. Zapraszmy do oglądania oraz kibicowania nam. Polecam plażówkę, bo do kibicowania jest świetnia! Budzi bardzo duże emocje o czym sam pewnie doskonale wiesz. Są tylko dwie osoby na boisku, no i faktycznie na nich się skupiasz, a poza tym myślę, że wizualnie i sportowo też dajemy radę.

Z Sandrą Szychowską i Magdaleną Rapacz – Matras, rozmawiał: Łukasz Klin, (Plaża Open)

 

Zobacz także...