Dekadę domkniemy w Białymstoku

KPS_7977 (Custom)

Kiedy grupa studentów związanych z AZS Cieszyn postanowiła w 2010 roku zorganizować cykl turniejów siatkówki plażowej, nikt nie śmiał przypuszczać, jak ten ambitny projekt będzie wyglądał pod koniec następnej dekady. Ba – mało kto podejrzewał, że uda się zorganizować dziesięć edycji, znaleźć wartościowych sponsorów i mecenasów, zainteresować telewizję… Jeszcze raz się potwierdziło, że warto mieć marzenia. A właściwie nie tylko je mieć – warto je po prostu spełniać.

W ostatni weekend lipca odbędzie się finalny, piąty etap Plaży Open 2019. Jest to jednocześnie domknięcie tej radosnej, ale i niezwykle wyczerpującej dekady. Organizatorzy maskują się uśmiechem, ale oni najlepiej wiedzą, ile nieprzespanych nocy i siwych włosów kosztuje ich każda kolejna edycja. Prawdę mówiąc, „plażowa” grupa liderów pragnie jednego: dać z siebie wszystko w przepięknym Białymstoku, a potem udać się na zasłużony urlop. I gorąco liczą na kibiców, którzy jak zwykle są głównymi adresatami trzydniowego turnieju. Turniej poprzedziła czwartkowa konferencja prasowa.

W zeszłym roku miałam przyjemność grania w Białymstoku w parze z Kingą Legietą. Wówczas udało nam się wygrać turniej, a tym samym Puchar Polski. Bardzo dobrze wspominam granie w Białymstoku i w tym roku liczymy z Jagodą na podobny rezultat – powiedziała, na konferencji prasowej poprzedzającej białostocki turniej, Aleksandra Wachowicz.

Nigdy nie stawiamy sobie innego celu niż złoto. Większość sezonu spędzamy na międzynarodowych piaskach, ale w tym tygodniu znalazła się luka w tym kalendarzu, więc bardzo cieszymy się, że uda się zagrać na turnieju Plaża Open w Białymstoku – dodała po chwili reprezentantka Polski, Jagoda Gruszczyńska

Tym razem oprócz niewątpliwie wspaniałych meczów, zgłosiło się 70 drużyn, w tym zespoły z Litwy oraz Reprezentanci Polski, a także szalonych konkursów dla publiczności, trafią się dwa dania specjalne. Pierwsze z nich to sobotni turniej pocieszenia dla zespołów, którym nie powiodło się w kwalifikacjach. Drugie natomiast to uroczysta gala, którą śmiało można przechrzcić na sentymentalną podróż w czasie przez zdarzenia zapisane złotymi zgłoskami w dziejach Plaży Open.

Jednak bez względu na to, jak bardzo wzruszymy się wspomnieniami, to w słoneczną niedzielę, 28 lipca i tak trzeba będzie zejść na ziemię. Wczesnym popołudniem czas na deser na plaży Dojlidy pojawi się bowiem okazałe podium, na które wskoczą bohaterowie finałowych gier o Puchar Polski. Tym razem najważniejsze mecze odbędą się wyjątkowo wcześnie: panie powalczą o 10:45, a panowie o 11:45. O tym, że oba spotkania pokaże TVP Sport, pewnie nie trzeba przypominać. Robimy to zatem dla podtrzymania tradycji, licząc jednocześnie na dużą oglądalność obu finałów. Wschodzący Białystok czeka. Świętujcie w nim razem z nami dekadę radości i wzruszeń!

Zobacz także...