Bartosz Gajda: Z Plażą Open od lat jest mi po drodze

gajda-720x340 0

Już coraz mniej czasu zostało do finałowego turnieju w Gdańsku. Zobaczcie, co o tegorocznej edycji cyklu, mówi przyjaciel Plaży Open – Bartosz Gajda.

Ku końcowi zmierza kolejna edycja cyklu Plaża Open, z którym jesteś tym roku szczególnie związany. Jak wrażenia?

Z Plażą Open jest nam po drodze już kilka lat, ale w tym roku pierwszy raz odwiedziłem większość turniejów i… jest super!
Fajnie być w środku, mieć możliwość obserwowania zawodników z boku, patrzyć jak się rozgrzewają, rozmawiają o taktyce itd. Z mojej pozycji również dobrze widać jak wielki sztab ludzi jest w to zaangażowany. To się samo nie robi, ktoś to wcześniej musiał zaplanować – mi to imponuje.

Mimo, że Twój zawód ma niewiele wspólnego z siatkówką plażową, to wykazujesz się sporym obyciem w temacie. Jak więc ocenisz poziom sportowy tegorocznych rozgrywek?
Lubię siatkówkę, zarówno w wersji halowej jak i plażowej. Jestem aktywnym kibicem i wiem jedno – ja tak nie potrafię grać. Plażówka robi postępy i to bardzo szybko. Jeszcze kilka lat temu, mimo dużych tradycji halowych, nie mieliśmy czego szukać w zawodach międzynarodowych. Teraz mamy co najmniej 3 pary męskie i 2 żeńskie, które regularnie startują w takich rozgrywkach. To wszystko zaczyna się przez takie turnieje jak Plaża Open. Czego chcieć więcej?

W Legionowie wraz ze swymi kolegami z kabaretu wystąpiliście z programem, w kolejnych miastach sam dbałeś o dobre humory kibiców. Patrząc na tę współpracę można wywnioskować, że siatkówka plażowa wspaniale współgra z kabaretem, co tylko potwierdza fakt, iż jest to bardzo rozrywkowa dyscyplina sportu?

Plaża, słońce, woda, czy to nie sprawia, że mamy dobre humory? Jeśli udaje nam się jeszcze lekko je podkręcić, to my cieszymy się jak dzieci. Oprócz tego mam taką życiową dewizę – „za kase wszystko” (śmiech).

Plażówka nie jest sportem topowym w Polsce, organizatorzy podejmują wiele działań, mających na celu stały wzrost zainteresowania nią. Sam mocno się związałeś z tą dyscypliną, czego więc potrzeba, by coraz więcej osób zasiadało na trybunach podczas turniejów?

Nie jest to łatwe pytanie. Często rozmawiamy z Marcinem Strządałą na ten temat. Każdy z nas chce, żeby co turniej było coraz lepiej. Może to frazes, ale dokładnie tak jest. Z tegorocznych obserwacji wynika, że mecze gwiazd są strzałem w dziesiątkę. Również nasz występ zgromadził pełne trybuny a nawet więcej, bo ludzie w Legionowie stali wszędzie gdzie tylko było coś widać. Z każdym turniejem pojawia się kilka nowych punktów programu, które urozmaicają turnieje. Oczywiście, kolejnym atutem są znane nazwiska, biorące udział w zawodach.

Ja mam nadzieję, że to nie ostatni rok, w którym jestem związany z Plażą Open. Pomysłów jest moc, energii również – sztab ludzi gotowy do działania. Także wiwat i do przodu! :)

 

Zobacz także...